Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ !
Forum mistyki Kościoła Katolickiego pw. św. Jana Pawła II : Pamiętaj pielgrzymie: "zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: "OTO JESTEM!" (Iz 58,9).
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

św. o. Stanisław Papczyński od Jezusa i Maryi Niepokalanej

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna -> Święci, Ojcowie i Doktorzy Kościoła, ludzie modlitwy i nawróceni
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  

czy poruszyło cię życie św. o. Stanisława Papczyńskiego?
Tak, nie znałam/łem wcześniej Jego historii świętości
66%
 66%  [ 2 ]
Tak, znałam/łem wcześniej postać o. Stanisława
33%
 33%  [ 1 ]
Trochę
0%
 0%  [ 0 ]
Nie, życie o. Papczyńskiego nie robi na mnie wrażenia
0%
 0%  [ 0 ]
Wszystkich Głosów : 3

Autor Wiadomość
Machabeusz
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: śląsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 19:44, 02 Cze 2016    Temat postu: św. o. Stanisław Papczyński od Jezusa i Maryi Niepokalanej

św. Stanisław Papczyński od Jezusa i Maryi Niepokalanej

W dniu 5 czerwca 2016 r. czyli już w najbliższą niedzielę Papież Franciszek ogłosi Ojca Stanisława Papczyńskiego świętym Kościoła katolickiego. Jest to postać niezwykła i przypomina św. Franiszka, św. Jana od Krzyża oraz ks. Piotra Skargę razem wziętych. Całe życie o. Stanisława obfitowało w cuda a po Jego śmierci Bóg czyni cuda za Jego wstawiennictwem. Jest to również dodatkowe potwierdzenie, że misja Zgromadzenia Księży Marianów (pierwszego polskiego zakonu męskiego), które on założył, jest darem dla całego Kościoła. Ubolewam, że tak mało się mówi i wie o tym wielkim świętym, zatem postaram się przybliżyć Jego postać w krótkim zarysie.



Znaki Bożej opieki
Po raz pierwszy Jan, późniejszy ojciec Stanisław, został cudownie ocalony jako nienarodzone dziecko w łonie swej matki, kiedy ta podczas gwałtownej burzy przeprawiała się przez Dunajec. Wtedy to w obliczu niebezpieczeństwa ofiarowała swego nienarodzonego syna Matce Bożej. Wzburzone fale uderzyły w łódź z taką siłą, że matka wpadła do głębokiej wody i zaczęła tonąć. W pewnym momencie cudem znalazła się bezpieczna na brzegu.

Już sam fakt, że chłopski syn robi karierę, był bardzo rzadki w Rzeczypospolitej szlacheckiej. Papkowie byli bardzo pobożni. Nie mieli też wątpliwości, że dzieci powinny się kształcić, na co też dysponowali środkami, ale ich najmłodszy syn nie wyróżniał się lotnością umysłu, raczej nadawał się do wypasania owiec niż do nauki. Ojciec zabrał go ze szkoły i przeznaczył do pasania świń i owiec. Janek miał wówczas 7 lat i pragnął zdobywać wiedzę. Pomodlił się do Matki Bożej o pomoc w nauce, wymknął się sam do szkoły i dzięki temu, że Matka Boża rozbudziła zdolności jego umysłu, w jedno popołudnie nauczył się całego alfabetu i został wzorowym uczniem, a z czasem jednym z wybitniejszych umysłów XVII-wiecznej Polski.

Podczas pobytu we Lwowie w zamian za jedzenie i mieszkanie pracował jako nauczyciel synów tamtejszych mieszczan. Najpierw zachorował na ciężką febrę, a potem jego ciało pokryły odrażające wrzody.
Z obawy przez zarazą został wyrzucony z mieszkania i jako bezdomny błąkał się po ulicach, żebrząc o jałmużnę. Nastała zima, a on został bez dachu nad głową, opuszczony i chory. Prosił Boga o ratunek. Wkrótce podszedł do niego nieznany mężczyzna, jakby anioł, który zaprowadził go na nocleg poza miastem i przynosił mu jedzenie. Niebawem zacni ludzie przyjęli Janka do domu, gdzie psy lizały jego rany, co przynosiło mu ulgę i wkrótce powrócił do zdrowia.

Wrócił do Podegrodzia i pasienia owiec – obowiązku, który bez szemrania wykonywał w domu rodzinnym. Po latach dziękował rodzicom, którzy nałożyli na niego ten obowiązek, gdyż jak sam mówił: „Przebywając na pastwiskach pośród trzody, zachowałem sumienie czyste i święte”.

Ojciec Stanisław w czasie „potopu szwedzkiego” był nowicjuszem w Warszawie. Wracając z miasta do domu z towarzyszem, natknął się na żołnierzy szwedzkich, którzy wszczęli dysputę teologiczną. Towarzysz Stanisława rzucił się do ucieczki. Jednak Stanisław pozostał a niezłomność katolickiego zakonnika rozwścieczyła ich, próbowali go zabić, Stanisław natomiast, pragnąc przelać krew za swoją wiarę, padł na kolana i nadstawił kark do ścięcia „ale Opatrzność Boża zarządziła, że nie odniosłem żadnej rany, choć trzykrotnie zostałem bardzo mocno uderzony” – opisał w swym „Testamencie” kolejny cud.

Jako zakonnik i kapłan, o. Stanisław dwukrotnie śmiertelnie zachorował. Dwukrotnie też został uzdrowiony w sanktuarium Matki Bożej w Lewiczynie.

Trudne powołanie
Droga do kapłaństwa również była długa i najeżona trudnościami, spowodowanymi tym razem zawirowaniem dziejów. Dwa lata po święceniach Papczyński znowu przybył do Warszawy. Był szerzej znany jako autor popularnego podręcznika retoryki, ale w stolicy stał się kaznodzieją, ściągającym do kościoła tłumy.

Zasłynął też jako wnikliwy spowiednik. Spowiadał samego nuncjusza apostolskiego Antonio Pignatellego, późniejszego papieża, oraz Jana III Sobieskiego. Rodaków przestrzegał przed zgubnymi skutkami liberum veto. Kochał swoją ojczyznę i widział zagrożenia dla jej bytu 100 lat przed jej upadkiem.

Nic nie wskazywało na to, że tak wybitny zakonnik opuści swoją wspólnotę, jednak tak się stało – o. Stanisław szukał ewangelicznego radykalizmu, dążył do reformy. Spotkał się ze sprzeciwem części współbraci pijarów. Ostatecznie bezkompromisowy zakonnik otrzymał zwolnienie ze ślubów i choć był
księdzem diecezjalnym, złożył ponowne śluby zakonne i ofiarował siebie Bogu i Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Dojrzewała w nim idea założenia nowej rodziny zakonnej…

Potrzebował czasu na opracowanie rysów nowej wspólnoty. Co do jednego był pewien: miała szerzyć misterium Niepokalanego Poczęcia (200 lat przed ogłoszeniem tego dogmatu przez Kościół). Najświętsza Maryja Panna weszła w jego życie, gdy był jeszcze w łonie matki, i od tego czasu ratowała go, wspierała, prowadziła do Jezusa.

Dużo się modlił, napisał Mistyczną świątynię Boga dla świeckich, w której wskazywał, że mają dążyć do świętości, czym znowu wyprzedził swoje czasy, w których panowało przeświadczenie, że szanse na świętość mają przede wszystkim duchowni i osoby konsekrowane.

Zgodnie z radą przyjaciela, kameduły, by szukać miejsca i ludzi dla przyszłej wspólnoty, udał się do Puszczy Korabiewskiej, w której przebywał pewien pustelnik. I znów Papczyński miał niezliczone trudności do pokonania – nabór nowicjuszy, ich formacja, zatwierdzenie reguły, po którą osobiście udał się do Rzymu.

Wdzięczni parafianie nazywali Założyciela „Ojcem ubogich” lub „Apostołem Mazowsza”. Wielu zostało cudownie uzdrowionych. Pod koniec życia dzielny i uparty chłopski syn był otoczony wiernymi i synami duchowymi. Często powtarzał słowa starca Symeona: „Teraz, o Panie, pozwól odejść słudze Twemu według słowa Twego”. Dwa lata przed śmiercią doczekał zatwierdzenia przez Rzym zakonu marianów, sławiącego Niepokalane Poczęcie Maryi. Zmarł 17 września 1701 r. ze słowami na ustach: „W ręce Twoje, Panie, oddaję ducha mego”.

Orędownik i wizjoner
W opinii wielu ludzi o. Stanisław jako kapłan uchodził za szczególnego orędownika u Boga. Podczas głoszonego przez niego kazania w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny rozszalała się burza i zbliżała się ulewa. Po modlitwie o. Stanisława o oddalenie wichury niebo natychmiast się wypogodziło i wierni mogli spokojnie wysłuchać nauki.

Ludzie patrząc na święte życie o. Stanisława, przeniknięte modlitwą, pokutą i stałym szukaniem woli Bożej, byli przekonani, że może on wyprosić dla nich potrzebne łaski. Często prosili go o modlitwę, zwłaszcza w intencji ciężko chorych, i doznawali uzdrowień. Pewnego razu, podczas pobytu o. Stanisława na dworze Karskich w Luboczy, syn pana domu, Józef, wpadł pod koła wozu i tak został zgnieciony, że był bliski śmierci. Pan Karski poprosił o. Stanisława o modlitwę. Ten widząc Józefa prawie konającego, powiedział do niego: „Józefie, wstawaj i pośpiesz się posłużyć mi do Mszy św.!”. Na te słowa Józef, uzdrowiony, natychmiast zerwał się z łóżka i podążył za sługą Bożym do kaplicy.

Pewnego razu szlachcianka Raciborska, wrogo nastawiona do marianów, przyniosła do o. Stanisława martwą już córeczkę. Polecił położyć dziecko na stole znajdującym się w centrum kościoła i zaczął odprawiać Mszę św. Podczas podniesienia dziewczynka ożyła i zaczęła się modlić ze wszystkimi.

Zachowały się również świadectwa innych wskrzeszeń z martwych, przywracania mowy czy uwolnienia z opętań szatańskich. Ojciec Stanisław miał prorocze wizje. Pewnego razu zaproszono go z kazaniem odpustowym do kościoła parafialnego w Chojnacie. Jak zwykle przed kazaniem pogrążył się w głębokiej modlitwie. Wtedy w ekstazie zobaczył zwycięstwo odniesione w tymże dniu przez hetmana Sobieskiego nad Turkami pod Chocimiem. Tknięty nadprzyrodzonym impulsem, podzielił się natychmiast tą radosną wieścią z zapełniającym kościół ludem.

Co najmniej dwukrotnie o. Stanisław miał wizje czyśćca. Po raz pierwszy w Studziannie. Kiedy zachorował, kazał się zawieźć do tamtejszego sanktuarium Matki Bożej. Przybywszy na miejsce, po odbyciu spowiedzi i po odprawieniu Mszy św. udał się na krótki spoczynek. Wówczas to w ekstazie zstąpił duchem do czyśćca, doświadczając cierpień, jakimi się tam wypłacają dusze za grzechy nieodpokutowane na ziemi. Kiedy wrócił do świadomości, wszedł do świątyni i wygłosił ponadgodzinne kazanie o potrzebie wspomagania cierpiących w czyśćcu. Następnie nie przyjąwszy żadnego posiłku ani napoju, z pośpiechem ruszył w drogę powrotną do swego klasztoru. Spotykającym go tam współbraciom mówił tylko: „Módlcie się, bracia, za dusze czyśćcowe, bo nieznośne cierpią męczarnie”. Następnie zamknął się w celi, by modlitwą i biczowaniem upraszać dla tych dusz wyzwolenie z mąk czyśćcowych. Po raz drugi otrzymał wizję w Luboczy, na dworze Karskich, gdzie odbywał się zjazd rodzinny. Po skończonym nabożeństwie zaproszono gości do stołu. Wśród nich znajdował się tez o. Stanisław. Na oczach wszystkich obecnych wpadł w zachwycenie. Po pewnym czasie przyszedł do siebie, wstał i lewitując nad stołem, skierował się do wyjścia. Współbraciom zdziwionym tak szybkim jego powrotem powiedział jedynie: „Bracia, módlcie się za zmarłych!”. Po czym zamknął się w swej celi na parę dni; nic nie jadł ani nie pił. Po jakimś czasie powiedział: „Byłem w czyśćcu, widziałem nieznośną mękę dusz cierpiących”.

Wstawiennictwo po śmierci
Biskup Kazimierz Rostkowski, niechętnie nastawiony do o. Papczyńskiego, podczas wizytacji przeprowadzanej 15 lat po jego śmierci kazał otworzyć grób Założyciela marianów w Górze Kalwarii. Spodziewał się, że znajdzie ciało całkowicie zniszczone, gdyż wcześniej trumnę dwukrotnie zalewała woda. Kiedy biskup ją otworzył, zobaczył zwłoki nietknięte działaniem czasu. Powiedział wtedy do zakonników: „Teraz widzę, że będziecie mieli go za świętego”. Liczne łaski otrzymywane przez modlących się już przy grobie o. Stanisława Papczyńskiego przyniosły mu tytuł: „Słynący cudami”. W ten sposób określił Założyciela marianów Sejm Koronacyjny króla Stanisława Poniatowskiego w 1764 r., wnosząc petycję do Stolicy Apostolskiej o jego beatyfikację.

Przez trzy wieki nic się nie zmieniło! Tak w czasach pomyślnych dla wiary w Polsce i Europie, jak i w okresie prześladowań, zarówno gdy grób o. Papczyńskiego był łatwo dostępny dla wiernych, jak i wtedy, gdy kościół, w którym się znajduje, pozostawał zamknięty i opuszczony, wciąż płynęły strumienie niezwykłych łask dla wzywających jego wstawiennictwa.

W Górze Kalwarii znajduje się kilka tomów ksiąg, w których gromadzone są opisy cudów i szczególnych łask wyproszonych przez Założyciela marianów. W ostatniej dekadzie można odnotować rozwój czci bł. Stanisława, i to nie tylko w Polsce, ale w wielu krajach świata, zwłaszcza tam, gdzie pracują marianie, m.in. w USA, Rwandzie, Kamerunie, na Filipinach. Zbiory świadectw od ludzi z różnych stron świata pomagają zauważyć, że na szczególne wsparcie modlitewne ze strony bł. Stanisława mogą liczyć rodziny niemające dzieci, matki w zagrożonej ciąży, osoby uzależnione od nałogów, skonfliktowane rodziny i małżeństwa oraz dzieci i młodzież mający trudności w nauce. Jest też wiele świadectw nawróceń i uzdrowień z nowotworów.

Wśród ostatnich świadectw znalazły się opisy dwóch spektakularnych cudów, które otworzyły o. Papczyńskiemu drogę do chwały ołtarzy: wskrzeszenie martwego dziecka w łonie matki oraz nagłe uzdrowienie kobiety będącej w stanie agonalnym, mającej ostrą niewydolność oddechową i wstrząs septyczny.

Życie chłopskiego syna z Podegrodzia na Sądecczyźnie, który założył pierwszy w Polsce zakon męski, jest łańcuchem cudów i nieprawdopodobnych wydarzeń, wplecionych w najważniejsze wydarzenia XVII-wiecznej Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Był świadkiem wojen, uciekał wielokrotnie przed Kozakami, Turkami, wojskami Rakoczego, Moskalami, ale też zarazą, wielokrotnie się topił i wychodził cało z odmętów, nieustannie chorował jak ludzie tamtych czasów. I mimo wszelkich przeciwności wracał do głównych wątków swojego życia: szerzenia misterium Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny i służby Kościołowi, a także najuboższym, ponieważ – mimo wysokiej pozycji społecznej – nigdy nie zapomniał o losie swoich chłopskich braci.



Szczególnym powołaniem Zgromadzenia Marianów oraz SPM jest głoszenie ewangelii a w szczególności szerzenie Miłosierdzia Bożego w słowie i czynie, sławienie Niepokalanego Poczęcia Maryi jako Bożego Miłosierdzia wobec ludzi, modlitwę za dusze czyśćcowe oraz pomoc słabszym i potrzebującym. Ponadto istotna jest troska o sprawy ojczyzny oraz walka o życie każdej ludzkiej istoty.

[*Przy pisaniu tekstu skorzystano w znacznej mierze z artykułów: „Ocalony - ocala” ks. Jan M. Rokosz MIC; „Uparty syn Jezusa i Maryi Niepokalanej” Alina Petrowa-Wasilewicz – Pismo Stowarzyszenia Pomocników Mariańskich w Polsce „Z Niepokalaną” Lato 2 (86) 2016][/img]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Machabeusz dnia Czw 20:01, 02 Cze 2016, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
TOMASZ-V.A.D
Gość






PostWysłany: Czw 22:12, 02 Cze 2016    Temat postu:

Bardzo dobry przykład nie tylko dla polityków, ale też dla wszystkich kapłanów, szczególnie dla ojca Rydzyka - powinien brać z niego przykład. Oby jak najwięcej takich świętych.
Powrót do góry
Machabeusz
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: śląsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 22:19, 02 Cze 2016    Temat postu:

TOMASZ-V.A.D napisał:
(...) Oby jak najwięcej takich świętych.


Otóż to. Ba! Świętość rodzi się w zamętach historii i wśród szarości dnia codziennego. Każdy powołany jest do życia na wzór naszego Pana Jezusa Chrystusa.

polecam też mój post:
http://www.jhs.fora.pl/teologia-ogolna-filozofia-i-metafizyka-bytu-realnego,176/dlaczego-kosciol-wynosi-swietych-na-oltarze,6239.html


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12189
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 241 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 10:21, 03 Cze 2016    Temat postu:

Postać ojca Stanisława Papczyńskiego poznałem niegdyś, ale już nie pamiętam przy jakiej to okazji. Nie znam go jednak bardziej i ubolewam nad tym, ale takie przeszkody da się pokonać ;)

Rzeczywiście mówi się o nim mało, co z jednej strony nie dziwi (komuś by to przeszkadzało), ale i z drugiej strony dziwi, skoro Kościół nasz troszczy się o świadectwa świętych, stojąc na straży zdrowo pojętej tradycji.

Sam święty Jan Paweł II mówił: "Kościół potrzebuje nie tyle reform, co świętych". W tym, myślę, zawarła się istota trwania Kościoła, którego "bramy piekielne nie przemogą"


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Machabeusz
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: śląsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:36, 03 Cze 2016    Temat postu:

Sam nie wiem co powiedzieć. Z jednej strony ubolewam nad tym, że Polacy nie znają tak wybitnej postaci a z drugiej strony może Bóg nie chce zbytniego rozgłosu wokół niego, gdyż obiecał, że:

Wszystkim, którzy wspierają
i ochraniają to maleńkie
Zgromadzenie Niepokalanego
Poczęcia… obiecuję podwójnie
wielką nagrodę z ręki Boga.


Z testamentu
o. Stanisława Papczyńskiego


Może Marianie i Anuncjatki mają pozostać małym zgromadzeniem by trwać wiernie w swojej regule?! Duża popularność niektórych zakonów je zgubiła, gdyż zapomnieli o swoim powołaniu.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12189
Przeczytał: 10 tematów

Pomógł: 241 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 18:50, 03 Cze 2016    Temat postu:

Twoja uwaga o zapomnieniu o swym powołaniu u niektórych zgromadzeń jest znamienna i prawdziwa.
Może właśnie jest tak, jak mówisz: Boża ochrona.(?)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Machabeusz
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: śląsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 13:01, 05 Cze 2016    Temat postu:

exe napisał:
(...) Boża ochrona.(?)


Modnie jest wdziewać ładne habity i wstępować do zakonów rozsławionych przez wielkich i znanych świętych. Tutaj pojawia się zakon mały, założony przez wielkiego ale mało znanego świętego a do tego zrezygnowali z wyróżniających ich habitów. To co wyróżnia Marianów to gorliwość serca i oddanie Bogu i Matce Przenajświętszej.

Ponadto wszystko co dostaję od Marianów jest darmowe. Nie muszę płacić za ich modlitwę a publikacje można za darmo ściągnąć z internetu. Ew. jałmużny (zaznaczę całkowicie dobrowolne) nie są przeznaczane na upiększanie plebani, ale na pomoc ludziom potrzebującym szczególnie na misjach prowadzonych przez Marianów.

Do św. Franiszka z Asyżu zgłosiło się wielu kandydatów ale jeszcze za Jego życia dokonał się rozłam. U Marianów oby powołania były prawdziwe a nie ściągał do nich blichtr sławy świętego, bo to zapewni że zakon przyniesie przeobfite owoce (które prawdopodobnie nie zostaną poznane i nagłośnione w świecie).


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Machabeusz dnia Nie 13:06, 05 Cze 2016, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna -> Święci, Ojcowie i Doktorzy Kościoła, ludzie modlitwy i nawróceni Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin