Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ !
Forum mistyki Kościoła Katolickiego pw. św. Jana Pawła II : Pamiętaj pielgrzymie: "zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: "OTO JESTEM!" (Iz 58,9).
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

A ja tak to widzę

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna -> Biblia, a nauka - jaki kierunek weryfikacji?
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Aldomar
Gość






PostWysłany: Czw 0:46, 25 Lut 2016    Temat postu: A ja tak to widzę

GDY BÓG BYŁ MAŁYM CHŁOPCEM cz. 2

Wędrowali 40 lat. Mojżesz kluczył i zwlekał. Wiedział, co robi. Musiało na pustyni wymrzeć pokolenie niewolników. Do ziemi obiecanej musiał wkroczyć naród wolny, nie obciążony mentalnością niewolnika. A po drugie, ziemia obiecana przez Jahwe była zamieszkana. Musieli się narodzić wojownicy, którzy ją zdobędą. Nawet sam Mojżesz nie wszedł do ziemi mlekiem i miodem płynącej. Zobaczył ją tylko z daleka, z góry.
Na pustyni pokorni niewolnicy Egiptu zamienili się w drapieżny naród, który mordował wszystko, co na swojej drodze napotkał. Z powierzchni ziemi zniknęli Chetyci, Amoryci, Kananejczycy, Peryzzyci, Chiwwici, Girgaszyci i Jebusyci, mieszkańcy dzisiejszej Jerozolimy, która nosiła nazwę Jebus. Zwykle mordowali wszystkich - mężczyzn, kobiety, starców i dzieci. Czasem pozwalano żyć małym dziewczynkom, zamieniając je w seksualne niewolnice.

Minęło kilka tysięcy lat i w małym miasteczku w Judei przyszedł na świat Jezus. Urodził się w Betleem, więc mówimy na niego Jezus z Nazaretu :)
To był dobry człowiek. Wierzył w Jahwe, ale zupełnie inaczej go sobie wyobrażał. To już nie był surowy i zazdrosny strażnik ludzkich czynów, lecz kochający ojciec. Przykazania Mojżesza sprowadził do dwóch - do przykazania miłości boga i bliźniego. Stwierdził, że wszystko jest niczym, a miłość wszystkim. Miłosierdzie, pokora, cichość, czystość serca, pragnienie sprawiedliwości, ubóstwo, radość z prześladowań, czyli nie sprzeciwianie się złu uczynił kamieniami milowymi swojej nauki. Pokój, a nie miecz miał charakteryzować jego wyznawców. Miłość mianował SWOIM przykazaniem, NOWYM przykazaniem.
Tylko raz jeden według Biblii zachował się jak mściwy Jahwe. Był głodny, nie pierwszy raz zapewne. Napotkał drzewo figowe, a nie znalazłszy owoców tak się wpienił, że przeklął je i drzewo uschło. Pewnie ktoś już przed nim zerwał figi i zeżarł, jak te dwa samce w "Seksmisji", co zeżarły święte jabłka z podziemnego rezerwatu przyrody. Cichy i pokornego serca zemścił się na drzewie.

Nie chciał zniszczyć judaizmu, chciał go zmienić. Porwał się z motyką na słońce. Nie był nawet z pokolenia kapłanów. A kapłani byli silni. Kraj, co prawda, był pod okupacją, ale Izrael tak był przywiązany do wiary w jednego boga, Jahwe, że każdy zamach na religię i świątynię spotykał się ze zdecydowanym sprzeciwem. Coś jak w dzisiejszej Polsce. Rzym o tym wiedział, więc surowo przykazał swoim urzędnikom, by nie prowokowali Żydów, zwłaszcza w sprawach religijnych. Wielu bogatych Żydów kolaborowało z okupantem, by zachować swój stan posiadania. Kapłani zachowywali rezerwę, gdyż musieli być "czyści", a każdy bliski kontakt z poganinem sprowadzał nieczystość rytualną. Nie uznawali też rzymskich pieniędzy, bo miały wizerunek cesarza, a to sprzeciwiało się religii. Ale każdy, kto bardzo kocha pieniądze, potrafi ominąć drobne niedogodności. Jeśli nie wierzycie, spytajcie ojca Rydzyka.
Wprowadzili więc kapłani walutę świątynną, co jeszcze bardziej zwiększyło ich zyski. Ci którzy pragnęli złożyć ofiarę w świątyni, musieli kupić zwierzę ofiarne, a kupić zwierzę mogli tylko za walutę świątynną, aby ją zdobyć trzeba było wymienić oficjalne monety na świątynne, oczywiście płacąc za wymianę. Jak dzisiaj w bankach i kantorach.

Nie wiemy co robił pomiędzy dojściem do pełnoletniści, a czasem gdy znów się pojawił, jako ludowy kaznodzieja. Należy przypuszczać, że poświęcił ten czas na naukę i rozwój osobowy, który - jak wielu przed nim i wielu po nim - pozwalał mu czynić rzeczy dziwne i niezwykłe, nazywane cudami. To musiały być rzeczy znane, skoro nie dziwiły ani kapłanów, ani faryzeuszy, nie rzuciły ich na kolana.
Cuda przyciągały do niego ludzi, ale ludzi prostych. Z elity intelektualnej, udało się Jezusowi porozmawiać tylko z Nikodemem, którego fascynował i który go podziwiał, ale nie do tego stopnia, by zaryzykować jego obronę przed sądem Sanhedrynu.
A czas naglił. Jezus wiedział, że musi się zdobyć na czyn heroiczny, bo inaczej cały jego wysiłek pójdzie na marne. To musi wstrząsnąć wszystkimi. Musi umrzeć. Jego krew uratuje ideę. Jeśli będzie żył, a nic się nie zdarzy, skończy jak wielu "mesjaszy" przed nim. Ale Żydzi wcale nie mieli zamiaru go zabijać. Potężna świątynia nie przejmowała się ludowym folklorem. Musiał ich sprowokować.
I sprowokował. Najpierw przy pomocy przyjaciół zorganizował sobie triumfalny wjazd do Jerozolimy (do dziś obchodzony jako Niedziela Palmowa), zainteresował tłumy przybyłe akurat z całego świata na święto Paschy, a następnego dnia zaatakował kapłańskie biznesy. Poprzewracał stoły świątynnych bankierów, uwolnił skazane na okropną śmierć zwierzęta i przegonił kapłańskich handlarzy. I zniknął. Wiedział, że go dopadną. Jego nauka ich nie interesowała. O rzekome "bluźnierstwa" nie dbali. Ale utraty zysków darować nie mogli i nie darują.
A Jezus miał do zrobienia jeszcze jedną, ostatnią rzecz. Ustanowić kult. Ustanowić ofiarę, która jego samego przetrwa. Religia bez ofiary nie jest religią. Religia żydowska dopuszczała składanie ofiar tylko w świątyni jerozolimskiej. Synagogi rozsiane po całym świecie nie są świątyniami, bo nie składa się tam ofiar Bogu. To są tylko domy modlitwy. A Jezus chciał, by jego naukę roznieśli uczniowie "na cały świat". To co zrobił, było genialne. W ofiarach żydowskich uczestniczyło ciało i krew. Ciało zabitych zwierząt i ich krew, którą kapłani polewali i skrapiali ołtarz. "To jest ciało moje, które za was będzie wydane. To jest krew moja nowego i wiecznego przymierza, która za was będzie wylana... To czyńcie na moją pamiątkę". Prawie wszyscy chrześcijanie znają te słowa. Słowa, które wypowiedział zastępując mięso ofiarnych zwierząt, czy paschalnego baranka - chlebem, a krew - winem. Niby proste, a jednak genialne. "Ile razy to czynić będziecie, na moją pamiątkę czyńcie". Nic więcej nie trzeba było, by stało się nowe przymierze, nowa religia z ofiarą, jako jej nieodzowną częścią.

Już wcześniej Jezus wysyła Judasza. Każe mu czynić, co ma czynić. On wiedział co robi i wiedział, po co wysyła najsprytniejszego ze swoich apostołów. Trzeba było pomóc kapłanom w aresztowaniu go. Judasz wykonywał polecenia Jezusa, ale nie wiedział wszystkiego. Nie wiedział jak się to skończy. Zwłoka mogła całą sprawę zniweczyć. Jezus wiedział, że wszystko musi się odbyć między piątkowym zachodem słońca, a niedzielnym porankiem. Wtedy wszyscy Żydzi zajęci obchodami największego swojego święta nie wyjdą z domów.
Został pojmany w parku na Górze Oliwnej. Judasz zdradził, ale nie zdradził. Sądził, że wszystko dobrze się skończy. W końcu chodziło o zwykłą awanturę z kapłanami o kasę. Kapłani jednak wiedzieli, że jeśli oskarżą Jezusa o to, co faktycznie zrobił, Piłat tylko się ucieszy, bo kapłanów nie lubił, skarze Jesusa na chłostę i puści wolno. Ani kapłani, ani Jezus tego nie chcieli. Kapłani wiedzieli, że muszą oskarżyć Jezusa o coś, co do tego stopnia zaniepokoi Piłata, że skarze winowajcę na śmierć. Była tylko jedna taka sprawa - bunt przeciwko Rzymowi. Ogłosił się królem Izraela - brzmi oskarżenie-pułapka. Takiego oskarżenia Piłat nie mógł zlekceważyć. Zwłaszcza, że sam oskarżony jakby współpracował z oskarżycielami. - Jesteś królem? - Sam powiedziałeś. Ja jestem królem. Jezus jakby bawił się Piłatem. Chce go sprowokować, by przyśpieszyć wyrok. Miesza mu więc w głowie: - Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. O czym ten facet mówi - pomyślał zapewne Piłat. Dochodzi do wniosku, że ma do czynienia z niegroźnym szaleńcem. Ale kapłani naciskają. Czy cezar zrozumie, że uwolnił szaleńca, a nie groźnego wroga Imperium? Piłat próbuje ostatniego tricku. Jezus jest Galilejczykiem, więc Piłat odsyła go do Heroda, uznając jego jurysdykcję w tej sprawie. Herod, przyjaciel cezara, jest za mądry, by się na to złapać. Fortel się nie udaje. Jezus wraca do Piłata, jeszcze jedna nieudana próba ratowania niewinnego - Barabasz opuszcza więzienie. Jezus skazany na śmierć przez ukrzyżowanie.
ciąg dalszy nastąpi
Powrót do góry
Duśka
Frequens uisi



Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 337
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Pią 18:35, 29 Cze 2018    Temat postu: Re: A ja tak to widzę

Aldomar napisał:
Jezus skazany na śmierć przez ukrzyżowanie.
ciąg dalszy nastąpi


Potem Jezus- Zmartwychwstał i zrobił wielką rewolucje Miłości . Później ludzie się poróżnili i zaczęto czcić bożki. Napięcia społeczne osiągło takich wymiarów , że ludzie zaczęłi sie wyeliminowywać nazwajem i usuwano siłą wyznawców innej religii z określonego terytorium, albo zmuszano ich do podporządkowania i nawrócenia lub całkowitego wyniszczenia.

Ale Jezus czeka cierpliwie w imię hasła '' Wytrwajcie we Mnie, a Ja [będę trwał] w was. ''

Koniec.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12069
Przeczytał: 71 tematów

Pomógł: 230 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pią 23:19, 29 Cze 2018    Temat postu:

Właśnie: i koniec.

PS:
Aldomar to postać z Twittera - może jeszcze tam funkcjonuje. Tam się spotkaliśmy. Miał mnóstwo pytań, lecz nie chciał odpowiedzi.
Zażyczył sobie usunięcia konta, więc życzenie zostało spełnione.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez exe dnia Pią 23:21, 29 Cze 2018, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Duśka
Frequens uisi



Dołączył: 29 Gru 2017
Posty: 337
Przeczytał: 44 tematy

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Kobieta

PostWysłany: Sob 13:11, 30 Cze 2018    Temat postu:

Tak to u niektórych bywa , że z założenia mają już z góry odpowiedż. Mogą być też kiepskimi słuchaczami , jest niecierpliwy, przerywa wypowiedź albo nie wysłuchuje ją do końca, mówi zbyt wiele, za mało słucha, albo nie słucha wogóle . Jeszcze jest typ , który uważa , że wiecznie tylko on jest ''the best'', wszystko, co robi jest wspaniałe i warte uwagi, wszędzie, gdzie się pojawia, robi wokół siebie tyle szumu co celebryta pierwszego planu, a u innych doszukuje się wad i błędów.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna -> Biblia, a nauka - jaki kierunek weryfikacji? Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin