Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ !
Forum mistyki Kościoła Katolickiego pw. św. Jana Pawła II : Pamiętaj pielgrzymie: "zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: "OTO JESTEM!" (Iz 58,9).
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy     GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Sztuki walki a religia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna -> Zagrożenia duchowe, jako niewierność fundamentalna
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
daff210
Probatus



Dołączył: 09 Wrz 2013
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 19:37, 09 Wrz 2013    Temat postu: Sztuki walki a religia

Witajcie Drodzy Forumowicze

Mam pewien problem. Od jakiegoś czasu ćwiczę ( masę, rzeźbę) ogólnie siłę fizyczną. Nie chcę już być słabiakiem, któremu każdy moze powiedzieć obraźliwe słowo, czy cokolwiek innego. Wziałem się za siebie. Do tego zamierzam kupić worek treningowy i ćwiczyć Tajski Boks... Dopuszczam do siebie myśli, że będę tego używał przeciwko komuś, po to chcę to robić.
Jednak mam wyrzuty sumienia co do tego ze strony religijnej..
A jeśli postanowię, że będę używał tego w ostateczności ? nie zaczynał sam, nie cwaniakował, nie chwalił się ?
Nie chcę szukać zwady
ale jeśli ktoś mnie ośmieszy, obrazi
odepchnie
i inni to widzą
to będę mieli podobne podejście
nigdy tego nie chcę użyć przeciwko koledze czy komuś bliskiemu albo słabszemu.
Proszę o wasze opinie .


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12188
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 241 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 23:38, 09 Wrz 2013    Temat postu:

Witaj.
Myślę, że najbardziej profesjonalną opinię , tudzież radę, może dać Tobie pewien użytkownik o nick'u "macmierz". Pisze o nim dlatego, ponieważ jest instruktorem tai chi stylu chen, stąd jako mistrz, może rzeczywiście być w temacie i pewnie jest Wink

Dodatkowo jest bardzo wierzący i ma głęboką intuicję. Dlatego sugeruje napisać do niego email poprzez naszą stronę forum.

Odnosząc się do Twojego opisu sytuacji, pragnę na wstępie zauważyć, że słusznie gryziesz się tym zagadnieniem.

Sumienie jest oskarżycielem , którego nie da się przekupić. Ogólnie rzecz biorąc, nie wydaje się , aby rzeczywiście człowiek czuł się komfortowo , będąc słabym fizycznie. Dobrze jest zadbać o tężyznę fizyczną, gdyż jest z tego wiele korzyści w życiu rodzinnym oraz zawodowym.

Należy w tym wszystkim pamiętać, aby rozwój fizyczny szedł w parze z rozwojem pokory. Gdy ciężar działań przechyli. się w stronę tężyzny, mieć będziemy do czynienia ze złem. Czyny kształtują człowieka, stąd zacznie on stawać się złym.

Obrona konieczna jest dość praktycznym motywem działań, jednak tutaj należy pamiętać o tym, że takie wychodzenie naprzeciw "spodziewanym" sytuacjom , zaczyna być powoli tożsame założeniu, że kiedyś trzeba będzie komuś dobrze dołożyć.

Mamy tutaj namiastkę rezygnacji z ufności w opatrzność Bożą, jednak nie będę demonizować tematu Wink

Postanowienie o tym, aby trenować dla siebie , pilnować się w rozwoju duchowym, jest , jak się wydaje próbą uratowania siebie od problemu rezygnacji z czegoś.

Adamek potrafi to zrobić i raczej nie myśli na co dzień o obronie koniecznej. Interesuje go tylko kariera sportowa, lecz bez niegodnych zachowań. Myślę, że twoje rozterki są wyrazem wrażliwej duszy. To dobrze.

Musisz pamiętać, aby nie zatracić się w poczuciu bycia panem sytuacji z racji umiejętności walki , co doprowadzi do pychy i odejścia od Boga. Odejście dzieje się małymi krokami i trzeba siebie obserwować.

Pozdrawiam.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez exe dnia Pon 23:43, 09 Wrz 2013, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hejal
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 10 Wrz 2013
Posty: 213
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 16:40, 10 Wrz 2013    Temat postu:

Nie przesadzajmy. Pamiętajmy, że Jezus też potrafił dołożyć handlarzom jak było trzeba.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12188
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 241 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Wto 18:52, 10 Wrz 2013    Temat postu:

To prawda, jednak nie był to tajski boks Wink

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek
Princeps prior
Princeps prior



Dołączył: 03 Paź 2013
Posty: 1666
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Katowice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 16:19, 11 Lis 2013    Temat postu:

Ćwiczyłem tajski boks przez ponad 3 lata mam na to kwity nawet ;] Jestem zdania takiego jak można zobaczyć po avatarze .Wtedy byłem jeszcze bez wiary i powiem ci tak jako sam sport itd jest ok tylko jeśli wchodzi sie w starozytna kulture i chce czerpać siłę od bóstw itd to już jest zle co wiecej dobrze ze byłem wtedy tego nie świadomy aczkolwiek otworzyłem się na działanie skoro to cwiczyłem ,to tak jak nie wierzyć w szatana co więcej być przeciwko niemu ale nosić na szyi pentagram czyli jakiś wpływ jest ,to moje zdanie .Co do samego stylu walki ,niezawodny ,skuteczny ,bardzo brutalny .Kiedy nabierzesz siły i umiejętności to wtedy też może być różnie kiedy to pewność siebie zamknie ci oczy znałem nie jedną osobę co po 2 treningach zachowywała się jak by złapała Boga za nogi .Każdy jest inny dobrze jest umieć się bronić ja też nie lubię nadstawiać policzka ale ostrożnie ....

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12188
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 241 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 17:20, 11 Lis 2013    Temat postu:

Kiedyś właśnie miałem taki problem. Gdy wchodziłem na salę ćwiczeń, pragnąłem być dostrzeżony przez innych, co ja umiem, etc. . .
Dobrze, że mam to na sobą Rolling Eyes


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Caliah
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 20 Lip 2012
Posty: 243
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 11 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Lublin
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Śro 16:02, 13 Lis 2013    Temat postu: Re: Sztuki walki a religia

Witaj Daff :)

To co ćwiczysz powinno służyć jedynie temu, abyś to Ty czuł się bezpieczny, abyś nie miał zwykłych ludzkich kompleksów, bo dla Boga wszyscy, tacy, jakimi nas stworzył, jesteśmy idealni.
Powinnyśmy jedynie nauczyć się dostrzegać swoją wartość, która przeważnie nie leży w sile fizycznej.

daff210 napisał:
Nie chcę już być słabiakiem, któremu każdy moze powiedzieć obraźliwe słowo, czy cokolwiek innego.

A wolisz być "karkiem", któremu może i nikt nie podskoczy, ale ze względu na jego brutalne obycie większość ma o nim negatywne zdanie i jak może to dyplomatycznie unika takiego towarzystwa?

daff210 napisał:
Do tego zamierzam kupić worek treningowy i ćwiczyć Tajski Boks... Dopuszczam do siebie myśli, że będę tego używał przeciwko komuś, po to chcę to robić.

Opowiem Ci zatem krótką historię kolegi, który ćwiczył jedną z odmian kung-fu (ja przez jakiś czas ćwiczyłam jiu-jitsu i czasem z nim trenowałam).
Tak więc ćwiczył on również pod okiem chińczyków - razem ponad 20 lat. Doszedł do takiego stopnia wtajemniczenia, że bez problemu kontrolował przeciwnika. Aż pewnego razu szedł ulicą, a że jest niskiego wzrostu i krępej budowy, to najwyraźniej na grupce nadchodzących ludzi sprawił wrażenie "ofiary losu" i z takim przekonaniem jeden z idących chłopaków wystartował z zaczepką. W tym samym momencie kolega zobaczył świat w kolorach sepii i widział każdy swój następny ruch, który za chwilę wykona, widział jak w finale starcia łamie napastnikowi kark. Dzięki Bogu na krok przed starciem wskoczyła między nich dziewczyna, która szła w grupie...
Nie będę opisywała co by się działo, gdyby kolega lub napastnik, wykonał ten ostatni krok.
Napisze tylko, że po tym zdarzeniu chłopak zgłosił się na egzorcyzmy, wysłuchał od demona wiele ciekawego na swój temat i dowiedział się m.in. skąd pochodzi siła, którą dysponuje.

Problem w uprawianiu tego typu sportów nie tkwi w tym, że osiągamy jakąś sprawność fizyczną, ale w tym, że wchodzimy w świat sił, których nie znamy, poddajemy się działaniu istot duchowych, które nie służą dobru.
Same ćwiczenia gimnastyczne czy siłowe nie są złe, ale idąc dalej taką ścieżką doskonalenia wchodzimy w filozofię opartą o współdziałanie z bardzo określonymi źródłami mocy.

daff210 napisał:
Nie chcę szukać zwady
ale jeśli ktoś mnie ośmieszy, obrazi
odepchnie
i inni to widzą...

Jeżeli zrozumiesz, przyjmiesz do swojej świadomości, ze jesteś osobą wartościową, że masz wiele zalet i cennych cech, których inni nie posiadają, jeżeli zaczniesz te cechy rozwijać, dbać o nie, to przestaniesz się przejmować głupim gadaniem ludzi umysłowo pustych, którzy nie posiadając wypracowanych wartości, próbują fałszywie buduwać je na poniżaniu innych.

A powiedziano:
"Kto się wywyższa, będzie poniżony"

Czytaj Biblię :)
Najlepiej gdybyś zaczął od Nowego Testamentu :)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Prostaczek
Princeps prior
Princeps prior



Dołączył: 03 Paź 2013
Posty: 1666
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 40 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Katowice
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 0:42, 21 Lis 2013    Temat postu:

"Zmienilem sie troche juz mniej krzycze , posloguje sie slowem nie wykrzyknikiem ,bylem weteranem bitew na piesci ,kopoalem typa w potylice w zamian za prestisz,powinienem brac leki wtedy ,bralem kreski fety albo inne rzeczy , i jeszcze zeby te potrzeby nie byly puste rodzice nie wiedzieli jak mnie przed tym ustrzec ,bylem dzieckiem z dobrego domu mialem miejsce w moim pokoju ,mialem lepiej od swoich ziomow ale to osiedle dawalo lekcje wzoru, zachowania bij sie az padniesz , bierz czego pragniesz nawet jak nie dadza ci , nie wiem kim bym byl gdybym sie nie zmienil ,bicie szyb ,bicie w ryj , problemy.... "

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Machabeusz
Vexillarius
Vexillarius



Dołączył: 17 Lis 2013
Posty: 223
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 34 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: śląsk
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Czw 12:14, 21 Lis 2013    Temat postu:

Ach... spodobała mi się odpowiedź jaką napisała Caliah.

Ja od siebie dodam co wiem w tym temacie ale na wstępie chciałem chciałem dać o sobie świadectwo.
Trenowałem sztuki walki: Judo, Karate, Kung-Fu, Wu-Shu (Kung-Fu z bronią); Tai Chi, Capoeira, Brazylijskie JuJutsu ale tak naprawdę mocno poświęciłem się Kung-Fu. Trenowałem najpierw styl Choy Lee Fut (jeden z najbrutalniejszych), później Wing Tao Choy Mai (inaczej Chow Gar).

Mój dzień wyglądał następująco:
23:00-06:00 Sen
07:00-15:00 Praca
16:00-21:00 Trening Kung-Fu (zwykle zostawałem po zasadniczym treningu i trenowałem w "małej grupie")
21:00-23:00 Powrót do domu, kolacja i do łóżka
i tak na ogół 5 dni w tygodniu (treningi były 6 dni w tyg.)

Zdobyłem medal brązowy na ogólnopolskim turnieju i brałem udział w eliminacjach do Mistrzostw Świata w Kung-Fu. Byłem też na obozie wakacyjnym Kung-Fu na Słowacji. Inne sztuki walki trenowałem głównie by poznać techniki "przeciwnika".

Ale do rzeczy:
Zbyt wiele mógłbym pisać na ten temat bo kiedyś był to jedyny świat w którym żyłem, więc skupię się tylko na najważniejszych punktach:

1) Sport TAK, Sztuki Walki NIE!
Za sportem nie stoją żadne ideologie ani obce duchowości.
Polecam tu tzw. kombaty, krav-magę, boks i samoobronę (jeśli nie mają elementów magicznych lub obcych duchowości - wszystko zależy też od instruktora, ale nie powinny mieć).
Trenowanie sztuk walki wiąże się już z pewnym ryzykiem zniewolenia duchowego, przejęcia ideologii sprzecznej z Chrześcijaństwem itd.
Odradzam: Kung-Fu, Karate i Capoeira.
Kategorycznie odradzam: Tai-Chi, Qi-Gong, JuJitsu, Ninjitsu

2) Szkodliwość sztuk walki objawia się również, poprzez pogłębianie agresji. Stąd bardziej wskazane są sporty typu: judo niż sporty uderzane i kopane, gdzie eksponowana jest agresja.

3) daff210,
Po przeczytaniu Twojego posta wnioskuję, że twoje intencje są raczej złe niż dobre. Cytuję: "Nie chcę już być słabiakiem, któremu każdy moze powiedzieć obraźliwe słowo, czy cokolwiek innego", czyli chcesz stosować zasadę "oko za oko, ząb za ząb" zamiast "jeśli Was ktoś uderzy w prawy policzek, nastaw i lewy". Znowu cytat: "Dopuszczam do siebie myśli, że będę tego używał przeciwko komuś, po to chcę to robić".

Uważam, że przesłanki jakimi się kierujesz są bardzo złe i osoby takie nie powinny uczyć się żadnej sztuki walki. Sądzę, że w tym przypadku bardziej potrzebujesz nauki pokory, niż nauki sztuk walki, które powinny służyć pokojowym celom. Znam przypadki wielkich mistrzów, którzy uciekali od konfrontacji, mimo że mieli przewagę umiejętności. Osobiście słyszałem od Tomka Chabowskiego stwierdzenie: "Najpierw ucieczka, później obrona". Tomek Chabowski (wielokrotny Mistrz Polski, Mistrz Europy, Mistrz USA, zdobywca Pucharu Afryki, Mistrz Świata - tak, znam go osobiście, jak i inne, większe "sławy" z tego światka).


daff210,
To co chcesz zrobić jest złe. Sumienie dobrze Ci radzi byś dał sobie z tym spokój, przynajmniej na jakiś czas, zanim nie zmienisz swojej życiowej postawy. Nikt jednak nie uchroni Cię od popełnienia życiowego błędu błędu bo jesteś osobą przez Boga obdarzoną wolną wolą i możesz robić co uważasz za słuszne. Zapamiętaj tylko te słowa:

"Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczemu nie oddam się w niewolę." (1Kor 6:12)


Sztuki walki mogą wiązać się ze zniewoleniem, wówczas stracisz swoją wolność.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Philip
Tribunus laticlavius
Tribunus laticlavius



Dołączył: 21 Mar 2014
Posty: 1343
Przeczytał: 4 tematy

Pomógł: 36 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Pon 13:32, 23 Cze 2014    Temat postu:

Lepiej być agresywny, czy uległy? Asertywnych w środowisku szkolnym nikt nie lubi a w dodatku odpowiada przeważnie agresją, więc dalsze postępowanie asertywne nie jest dobre.


Ćwiczenie fizyczne, tak samo jak duchowe jest jak najbardziej dobre, lecz trzeba pamiętać, w jakim celu to czynimy. Bardzo często ludzie robią to tylko po to, aby przełamać swoje bariery/kompleksy. Jest to w sumie niegłupi pomysł, lecz niewolno zapominać, że wszystko trzeba robić z umiarem.


Co do obrony koniecznej, jest to dosyć kontrowersyjny temat, bowiem to od nas zależy, czy postawimy prawo ludzkie ponad Jezusowe, czyli nadstawić drugi policzek, czy zrobimy na odwrót. W czyjejś obronie jest to samo, albo stawiamy coś ( np dobro kolegi ) nad Boga, albo robi odwrotnie.

Wiem, że to może być baaaardzo trudne, ale niestety ...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Bart
Probatus



Dołączył: 10 Cze 2013
Posty: 17
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 0:00, 27 Lip 2014    Temat postu:

Ja osobiście przez 6 lat trenowałem sporty walki. Zaczynałem od karate, poźniej przez zapasy aż do kickboxingu i MMA. Umiejętności przyszły z czasem, nie ma sie co oszukiwać, sportowe osiągnięcia to potwierdzają, ale nigdy nie chciałem używać tego przeciwko komuś... Chyba, że ktoś chciał zrobić mi krzywdę, albo bliskiej mi osobie- wtedy trzeba było się bronić. I wydaje mi się, że nie ma nic złego w obronie siebie, albo kogoś kto tej pomocy potrzebuje- raczej jest to wręcz konieczne. Oczywiście przez "obronę" mam na myśli sprawienie, aby napastnik dał sobie spokój i TYLE, a nie jak czasem bywa, że obrona przechodzi w atak, gdy napastnik już odpuszcza.
Wydaje mi się, że takie podejście jest całkiem ok- nigdy nikomu nie wchodzę w drogę, nie robię nikomu na złość, nigdy nikogo nie atakuję... Ale w razie potrzeby nie nadstawiam drugiego policzka tylko wyjeżdżam z łokciem :P Indywidualna sprawa, ale skoro nasze ciało jest świątynią, o które trzeba dbać, to dlaczego mamy pozwalać, aby ktoś je niszczył przemocą fizyczną? Chyba samo to zobowiązuje nas do obrony.
Wszystkiego dobrego :)


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez Bart dnia Nie 0:00, 27 Lip 2014, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
exe
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 17 Cze 2012
Posty: 12188
Przeczytał: 13 tematów

Pomógł: 241 razy
Ostrzeżeń: 0/2

Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Sob 11:34, 02 Sie 2014    Temat postu: Świadectwo o aikido

Chciałbym przedstawić szeroko znany w zasadzie dokument, jednak bardzo wymowny, bo pisany przez mistrza aikido. Daje do myślenia i stwarza pole do dyskusji :
[link widoczny dla zalogowanych]
Gdyby były problemy z pobraniem, można przeczytać go tutaj:

Drodzy Przyjaciele, Aikidocy!

Z radością zamierzam podzielić się z Wami wspaniałym przeżyciem, które zmieniło całe dotychczasowe moje życie. Proszę Was bardzo, abyście wysłuchali mnie do końca i rozważyli w swoim sercu słowa, z którymi zwracam się dzisiaj do Was.

Na samym początku pragnę podziękować tym wszystkim studentom Aikido, którzy ćwiczyli pod moim kierunkiem za okazane mi zaufanie oraz wszystkim instruktorami mistrzom, których znałem, z którymi dzieliłem się przez wiele lat swoimi odkryciami i umiejętnościami, za wspólnie spędzony czas. Ci z Was, którzy mnie znali osobiście doskonale wiedzą, jak ogromna żyła we mnie pasja zgłębiania Aikido i Iaido (walka ostrym mieczem samurajskim). Ćwiczyłem intensywnie obie sztuki walki po parę godzin dziennie przez 15 lat. Również w ciągu ostatnich kilkunastu lat odwiedziłem wiele prężnych klubów Aikido zarówno w Europie i Ameryce, mając zawsze okazję ćwiczyć pod okiem około dwunastu japońskich mistrzów (od 6 Dan wzwyż).

Będąc prezesem i dyrektorem technicznym Polskiej Fundacji Aikido-AIKIKAI oraz właścicielem prywatnej szkoły, byłem w pełni zadowolony ze swojej pozycji i popularności. W 1993 r. Miałem podchodzić do kolejnych mistrzowskich egzaminów na 4 Dan u Sensei M. Kanai w Bostonie. A jednak to przeżycie, którym chcę się dzisiaj z Wami podzielić sprawiło, że nie ma dla mnie już żadnego znaczenia zarówno stopień jak i samo dalsze praktykowanie Budo. Zapewne spytacie dlaczego, i co skłoniło mnie do tego, aby odrzucić owoc wieloletniej pracy?

Otóż, przez wiele lat uważałem Aikido za wyjątkową w swoim rodzaju sztukę walki, prowadzącą do duchowego poznania i wzrostu. Poszukiwałem prawdy w filozofii mistrza M. Ueshiby. Później poszerzałem krąg zainteresowania w buddyzmie Zen i różnego rodzaju medytacjach, a następnie w różnych Wschodnich filozofiach i doktrynach. Zgłębiałem Tao i I-Ching, interesowałem się mantrami i Misogii, aż w końcu doszedłem do punktu, gdzie rozpocząłem praktykę Huny i białej magii. Jednym słowem otarłem się o ezoterykę Wschodu i okultyzm. Pomimo moich wytężonych i upartych poszukiwań nie znalazłem ani pokoju, ani prawdy.

Wyobraźcie sobie człowieka, który chce poznać prawdę i pyta na wszystkich napotkanych przez siebie ścieżkach. Efektem będzie rozbicie wewnętrznej niepokój - otrzyma przecież wiele sprzecznych odpowiedzi i wskazówek. Oczywiście, na pewno pozna wiele filozofii, religii i sztuk, ale nikt nie udzieli mu pełnej, stuprocentowej odpowiedzi na jego pytanie. Każdy mistrz, który jest na "drodze" stwierdzi tylko: "musisz ćwiczyć więcej, więcej i jeszcze więcej"! Ileż razy słyszałem te słowa. A więc - wieczne koło poszukiwań? Zamiast osiągnąć upragniony pokój i prawdę, chodzisz stale niezaspokojony. Nawet jeżeli praktykujesz najlepszą na świecie medytację, w chwili kiedy ją przerwiesz, czujesz że ponownie otoczenie cię rozbija i jak narkoman wracasz do mantr i "sztuki wyciszania umysłu". Poszukujesz ludzi, którzy cię poprowadzą, zaczynasz wątpić w swoje siły i ulegasz autorytetom sensei, mistrzów lub guru. Czy teraz ty i twoje ja jesteście naprawdę wolni i usatysfakcjonowani, czy o takiej wolności myślałeś?

Nieważne co zajmuje Twój umysł i co studiujesz, aby dostąpić przebudzenia, lub jak wolisz oświecenia - Aikido, inne Budo, Zen, jogę, New Age, antropozofię, ezoterykę, czy też magię, itd. jeżeli one stały się Twoją drogą do poznania prawdy, to wiedz, że stałeś się niewolnikiem, człowiekiem uzależnionym od czyjejś idei, filozofii bądź religii. Jest tak dlatego, ponieważ żaden człowiek, najlepszy mistrz, ani najwspanialsza filozofia i idea, ani również religia nie wyzwoli Cię z Twoich problemów. Mogą one spowodować, że na jakiś czas poczujesz się lepiej, ale tak naprawdę nie zagłuszysz i nie oszukasz prawdziwego pragnienia swojego serca.

Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że w rzeczywistości trwasz stale w kole poszukiwań, a więc - niespełnienia. Spytasz zatem, jaka droga jest właściwa? Myślę, że zgodzisz się ze mną, iż tylko Bóg jest dobry, doskonały i wieczny. Jeżeli więc mowa o doskonałej drodze, która ma zmienić Ciebie i Twoje życie, to musi to być droga Boża, a więc do Niego i przez Niego kształtowana. Mistrz Ueshiba poszukiwał właśnie takiej drogi, ale nie znalazł, gdyż przed śmiercią stwierdził, że jest tylko na początku ścieżki! Jego najlepsi uczniowie posiadający 8, a nawet 10 Dan podzielają to odczucie, w odniesieniu do ich życia. Budda przed śmiercią również powiedział, że prawdy jeszcze nie znalazł! Jak wiemy bardzo jej poszukiwał, medytując w świątyniach i rozpadlinach skalnych przez całe swoje życie. Dzisiaj wielu ludzi idzie tropem swoich poprzedników, ocierając się co najwyżej o Bożą Drogę prawdy, wolności i zbawienia. Lao Tsy w swoim poemacie Tao The King powiedział: "Im dalej pójdziesz, tym mniej zobaczysz.".

Miał absolutną rację. Prawda, której szukasz jest blisko Ciebie, w zasięgu ręki. Nie wyobrażasz sobie mój Przyjacielu, jak blisko. Kiedy to sobie uświadomiłem płakałem jak dziecko, a stało się to możliwe dla mnie tylko przez jednego człowieka, którym był i jest Jezus Chrystus. Bóg w osobie Jezusa uczynił dla każdego z nas możliwym wejście na drogę prawdy. Może wydać się Tobie to dziwne, ale właśnie Jezus jest tym jedynym i prawdziwym Bogiem, który może uwolnić Cię z Twoich problemów i nieustannych poszukiwań na wielu drogach. On zapłacił za to już najwyższą cenę, abyś nie musiał(a) stale szukać i błądzić. Jezus przez swoją śmierć na krzyżu uczynił możliwy dla wszystkich ludzi dostęp do Boga-Ojca. Jezus jest tą bramą, tymi drzwiami, których ciągle szukasz. Możesz ją otworzyć w każdej chwili i dostąpić prawdziwej wolności, miłości, pokoju i radości. On jest tą Drogą, do której ciągle dążysz, On jest tą upragnioną Prawdą, za którą tęskni Twoje serce i On jest Życiem, przez które odrodzi się Twój duch.

Pomyśl. Żaden mistrz, czy guru, ani nikt inny nie uczynił dla Ciebie takiej ofiary jak Jezus. Mistrzowie i mędrcy stale szukają właściwej drogi do wolności, a ta droga została ludziom już dawno objawiona.

Powiem teraz coś o sobie:

W marcu 1993 r. zdesperowany poszukiwaniem prawdy oddałem swoje życie w ręce Jezusa Chrystusa. Narodziłem się "na nowo" jako chrześcijanin, a stało się to po mocnych słowach Ewangelii, którą zwiastował ewangelista Billy Graham. Od tamtej chwili z każdym dniem intensywniej odczuwałem Bożego Ducha. Czułem Go tak wyraźnie, że wielokrotnie oglądałem się za siebie sądząc, że ktoś za mną stoi. Zacząłem czytać Nowy Testament, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Bogu. Potem wołałem do Niego, aby uczynił coś wyjątkowego w moim życiu, abym nie miał już żadnych wątpliwości co do Jego obecności i mocy. Jak już powiedziałem byłem zdesperowany i nie miałem ochoty na jakieś tam kolejne, tym bardziej religijne poszukiwania. Chciałem wiedzieć czy idę dobrze, czy też znowu źle. Jako wojownik wyzwałem wtedy Boga na pojedynek, aby ze mną walczył i objawił mi swoją wolę i moc. To było wszystko co mogłem wtedy uczynić. Kiedy tak się modliłem przez wiele dni, Duch który "chodził” za mną zaczął wyciskać z moich oczu łzy, a serce moje, które było harde, zaczęło mięknąć

17 maja 1993 r. o godz. 16.00 przeżyłem najbardziej szokujące wydarzenie w moim życiu. Duch, który mnie “prześladował", z którym walczyłem, i którego nie chciałem dopuścić do siebie “wskoczył" we mnie, gdy odpoczywałem. Stało się wtedy coś nieprawdopodobnego W jednej chwili padłem jak "rażony gromem" na kolana i zacząłem wielbić Boga. Płakałem i głośno śpiewałem w wielu nieustannie zmieniających się językach. Śpiewałem całe wersety z Biblii, których nigdy nie przeczytałem, a później jak szalony tańczyłem po całym mieszkaniu. Kilka razy próbowałem palcami zatrzymać mój język, wylałem nawet sobie zimną wodę na głowę, ale nic nie pomagało. Wiedziałem, że śpiewałem i tańczyłem dla Jezusa, a trwało to bez przerwy 2 godziny! Potem padłem na podłogę i leżałem jakiś czas jak martwy. Z podłogi podniósł się zupełnie inny człowiek. Byłem "lekki" i szczęśliwy, krzyknąłem: "On zabrał moje grzechy!". Łzy niewysłowionej radości i miłości do Jezusa płynęły po mojej twarzy Zostałem pokonany. Moje twarde "samurajskie" serce, duma i siła, w którą tak wierzyłem zostały rozbite na "tysiąc kawałków".

Nie był to jednak koniec, gdyż przez 5 kolejnych dni nie byłem w stanie prowadzić treningów w moim klubie. Duch Boży przychodził kiedy chciał i wtedy jak “eksplodująca bomba" modliłem się w różnych językach. To co przeżyłem(tzw. chrzest Duchem Świętym, por. Dzieje Apostolskie 2) było potężnym działaniem Boga w moim życiu. On mnie pokonał w niekonwencjonalny sposób, abym nie miał już żadnych wątpliwości, jaką należy podążać drogą. Od tamtej pory idę za Bogiem i jestem Mu wdzięczny za to, jak wielką obdarzył mnie łaską

Drodzy Przyjaciele, chciałbym Was zapewnić o autentyczności tego zdarzenia. Domyślam się, że wielu z Was wątpi w moje przeżycie i uważa, że w najlepszym razie oszalałem Ja jednak nigdy nie ośmieliłbym się Was zwieść lub oszukać. Wszystko co napisałem jest prawdą. Wielu ludzi może zaświadczyć o moim odmiennym zachowaniu w tamtych dniach, ale nie sądzę aby było to konieczne. Wdzięczny jestem mojej żonie Marii za jej wytrwałość w modlitwach za mnie, za jej wiarę, cierpliwość i wspaniałe serce. Bez niej, być może, do tej pory kłaniałbym się mistrzom, ich portretom i mieczom samurajskim - żyjąc w złudnym świetle filozofii Budo i poszukiwaniu drogi do oświecenia.


Chciałbym teraz uświadomić Wam prawdę o Aikido z chrześcijańskiego punktu widzenia. Przede wszystkim zapewniam Was, że długo walczyłem z faktem porzucenia sztuk walki, drogi, którą kroczyłem 15 lat. Kochałem to co robiłem, ale kiedy uświadomiłem sobie oczywistą sprzeczność filozofii i nauki Aikido z Pismem Świętym, porzuciłem swój klub i zrzekłem się wszelkich profitów, tytułów i funkcji w PFA-Aikikai. Oficjalnie zaprzestałem nauczania Aikido i Iaido8 listopada 1993 r. Ostrzegłem również moich uczniów i instruktorów o zgubnym charakterze Aikido, którego uprawianie niesie za sobą przekleństwo. Jezus wielokrotnie mówił do uczniów: "Kto ma uszy, niechaj słucha". Zastanówcie się więc co ma Biblia do powiedzenia o Aikido które uprawia obecnie na świecie ok. 2 mln ludzi. Otóż, Aikido jest sztuką walki opartą na żywiołach świata i fałszywej filozofii. Nie występuję tu przeciw filozofii w ogóle: nikt kto kocha Boga nie może sprzeciwiać się poszukiwaniu mądrości Ale sprzeciwiam się filozofii, która jest próżnym oszustwem. W Liście do Kolosan (2,8 i 2,23) czytamy:

"Baczcie, aby was kto nie sprowadził na manowce filozofią i czczym urojeniem, opartym na podaniach ludzkich i na żywiołach świata, a nie na Chrystusie”, “Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi, w poniżaniu samego siebie i w umartwianiu ciała, ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów".

Filozofię Aikido mogę przyrównać do monizmu, gdzie bardzo zręcznie zaciera się różnice pomiędzy Bogiem-Osobowym, a bytem ostatecznym-wszechświatem. Istnieje tylko Absolut (hind. Brahman), w którym wszyscy w końcu się kiedyś zanurzą. Jeżeli chodzi o pojęcie zła i grzechu, to poważnie się go nie traktuje. Zło jako takie jest wynikiem niewiedzy! To przez medytację, rytuały służące oczyszczeniu się (misogi)i doskonaleniu w treningu walki, człowiek ma stać się doskonały, przebudzony i oświecony. Przebaczenie nie stanowi więc problemu, gdyż nie istnieje osobowy Bóg, którego świętość została odrzucona i znieważona, a zastąpiona dualizmem yin i yang. Powyższy światopogląd podziela: buddyzm, muzułmański sufizm, hinduizm, myśli religie Wschodu w ogóle. Podczas, gdy Bóg od początku brzydzi się złem i grzechem, i zapowiedział jego zniszczenie - Ueshiba stwierdził:

"Złe i dobre rzeczy(istoty) są na świecie jedną zjednoczoną rodziną, a Aikido utrzymuje wszystko w stałym wzroście i rozwoju, aby dopełnił się wszechświat".

Wypowiedź Ueshiby podzielają w pełni współczesne nurty New Age. Aikido rości sobie prawo do wzrostu, rozwoju i dopełniania się wszechświata. Jako chrześcijanin wiem, że tylko Bóg jest twórczy. On jest początkiem i końcem, a więc nikt inny poza Nim nie może kreować wszechświata. Również dobro i zło nigdy nie tworzyły jedności, gdyż są sobie przeciwne. Słowa Ueshiby fałszują prawdę i okradają Jedynego Boga z należnej tylko Jemu czci. Przejdźmy dalej. Mało kto zdaje sobie sprawę, że Aikido przepojone jest na wskroś bałwochwalstwem i pogańskimi kultami. Korzeniami Aikido są religie panteistyczne, takie jak: shinto, buddyzm i omoto-kyo, w których jest miejsce dla milionów bogów, bożków i demonów. Przypatrzmy się różnym wypowiedziom samego założyciela:

"Aikido, które praktykuję posiada miejsce dla każdego z ośmiu milionów bogów świata i współpracuję z nimi wszystkimi",

"Wzniesienie relikwiarza i świątyni nie wystarczy, uczyń siebie samego obrazem Buddy. Wszyscy powinniśmy być przemienieni w bogów, lub zwycięskich Buddów",

"Aikido jest religią, która religią nie jest: doskonali ono i uzupełnia wszystkie religie. W każdej chwili i czasie musimy podążać boską ścieżką Aiki".

Ze słów tych bije wyraźny brak pokory względem Boga i szatańska duma, że jest się równym Bogu. Jasno również wynika, że Aikido nie jest tylko sztuką walki, łagodnym sportem, ale zakrytą New Age`owską, panteistyczną religią. Każdy świadomy chrześcijanin wie, aby nie zawierać przymierza z ludźmi, organizacjami i religiami czczącymi fałszywych bogów. Bóg powiedział do Izraela przez Mojżesza:

"Nie będziesz miał innych bogów obok mnie" (Wj 20,3),

"Nie zawieraj przymierza z nimi, ani z ich bogami" (Wj 23,32),

oraz do chrześcijan przez Jana:

"Wystrzegajcie się fałszywych bogów" (1 J 5,21).


Musisz wiedzieć, że jeżeli zawierasz przymierze z osobami wyznającymi fałszywą religię, lub oddającymi cześć fałszywym bogom, to przymierze Twoje nie ogranicza się tylko do samych osób, ale obejmuje też ich bogów!

Podczas treningu Aikido(zawsze na początku i końcu) z namaszczeniem oddaje się cześć portretowi zmarłego Ueshiby. Oddaje się cześć mistrzowi prowadzącemu trening, świątyni walki (dojo), mieczom, kijom i innym rekwizytom. Posłuchajcie co mówi Biblia:

"Nie będziecie sobie czynili bałwanów, ani stawiali sobie podobizny (...) by im się kłaniać, gdyż ja Pan jestem Bogiem waszym" (Kpł 26,1),

"Obrócą się w tył i okryją hańbą ci, którzy polegają na bałwanach, ci którzy mówią do posągów lanych: wy jesteście naszymi bogami" (Iz 42,17),

"Wszyscy co do jednego są głupi i nierozumni; niedorzecznością jest cześć oddawana drewnu" (Jr 10,8 ),

"Przeto, najmilsi moi, uciekajcie od bałwochwalstwa" (1 Kor 10,14).

W Księdze Jeremiasza (17,5-6) czytamy jeszcze:

"Tak mówi Pan: Przeklęty mąż, który na człowieku polega i z ciała czyni swoje oparcie, a od Pana odwraca się jego serce!".

Zwróćcie uwagę, przyczyną przekleństwa jest pokładanie nadziei w człowieku, a więc w sensei, guru itd. Jak wiemy, głównym aspektem treningu Aikido jest doskonalenie samego siebie. Przekleństwem jest więc również pokładanie nadziei w sobie samym, upatrywanie swej siły w ciele, poleganie na własnych zdolnościach, na własnym sprycie i inteligencji. Bóg w swojej dobroci pragnie abyśmy zaufali tylko Jemu i podporządkowali się Jego prowadzeniu. Jeżeli tak uczynisz, będzie Ci błogosławił.

Zanim zajmiemy się samym założycielem Aikido i demonicznymi objawieniami, których doświadczył, pomyślcie najpierw nad tymi słowami:

"A Duch wyraźnie mówi, że w późniejszych czasach odstąpią niektórzy od wiary i przystaną do duchów zwodniczych i będą słuchać nauk demonów. Uwiedzeni obłudą kłamców, naznaczonych w sumieniu piętnem występku" (1 Tm 4, 1-2),

"Lecz byli też fałszywi prorocy między ludem, jak i wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił sprowadzając na siebie rychłą zgubę. I wielu pójdzie za ich rozwiązłością, a droga prawdy będzie przez nich pohańbiona. Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia od dawna na nich zapadł"(2 P. 2, 1-3),

"Wy tedy, umiłowani, wiedząc o tym wcześniej, miejcie się na baczności, abyście zwiedzeni przez błędy ludzi nieprawych, nie dali się wyprzeć z mocnego swego stanowiska" (2 P 3, 7),

"Nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy czy są z Boga" (1 J 4, 1).

Morihei Ueshiba(1883-1969) był wojownikiem, samurajem, szamanem i kapłanem shinto. Był on całkowicie przekonany, że jego bóstwa opiekuńcze: Ame-no-murokomo i Tajikara-ono-mikoto zechciały mu łaskawie złożyć wizytę we wczesnych latach czterdziestych jego życia (1925 r.), i że zawładnęły nim. Jak sam wspomina, został on wtedy całkowicie owładnięty przez tę rozbijającą umysł w drzazgi wizję, ale po otrząśnięciu się z szoku odkrył, że jest nadludzko silny. Od tego czasu Ueshiba czuł się inkarnacją gniewnego bóstwa wojennego Tajikara-ono-mikoto. Kiedy bardzo dokładnie przestudiowałem życie twórcy Aikido odkryłem, że jego ręce były splamione krwią wielu ludzi, i że naprawdę był owładnięty przez demony. Ueshiba wielokrotnie i otwarcie mówił, że objawiona jemu nowa sztuka walki, tzw. sztuka boskiego ładu wszechświata, była efektem jego kontaktu z nadprzyrodzonymi siłami i duchami z głębi ziemi! Stwierdził również, że jego bóstwo opiekuńcze Ame-ono-murokomo jest zrodzone i ukształtowane przez króla smoków jakim jest wielki smok Ryu-O. Dochodzimy więc do sedna prawdy, a zarazem poznania źródła jego ponadnaturalnej mocy, która tkwiła w okultyzmie. W Biblii czytamy:

"Niech nie znajdzie się u ciebie taki, który przeprowadza swego syna, czy swoją córkę przez ogień, ani wróżbita, ani wieszczbiarz, ani guślarz, ani czarodziej, ani zaklinacz, ani wywoływacz duchów, ani znachor, ani wzywający zmarłych; gdyż obrzydliwością dla Pana jest każdy kto to czyni, i z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza ich przed tobą. Bądź bez skazy przed Panem, Bogiem twoim" (Pwt 18,10-13).

Bóg dobitnie i wyraźnie zakazuje wszelkich okultystycznych praktyk. Czynienie tych rzeczy jest poważnym grzechem i oddziela człowieka od Boga. Słyszałem wypowiedzi wielu ćwiczących, którzy mówili, że wcale nie są zainteresowani filozofią i ceremonializmem Aikido, lecz tylko praktycznym opanowaniem technik walki. Muszę stwierdzić, że Ueshiba, lub siły demoniczne za nim stojące miały co innego w planie. Ueshiba podkreślał, że każdy ruch Aikido, który został mu objawiony ma swój własny dźwięk, niczym mantra i jest wyrazem funkcji i zasady działania takiego lub innego bóstwa. Demonstrowany ruch wyraża również cześć jego bóstwom opiekuńczym. Ueshiba był w pełni usatysfakcjonowany jeśli zwolennicy jego walki wykonywali tylko same ćwiczenia!

Drodzy Przyjaciele, odsłoniłem przed Waszymi oczami prawdę o zgubnym, demonicznym i fałszywym obliczu Aikido. Sądzę, że dla prawdziwego chrześcijanina ta dawka informacji jest wystarczająca. Jezus powiedział:

"Po ich owocach poznacie ich" (Mt 7,16).

Kiedy przeanalizowałem rodziny i ludzi ćwiczących Aikido i inne sztuki walki stwierdziłem, że były w nich bardzo często zdrady małżeńskie i rozwody. Widziałem opuszczone dzieci, brak miłości, pokoju i harmonii w domach. Widziałem fałszywą dumę i fałszywe poczucie siły, obłudę i obmawianie ludzi. W końcu kłótnie pomiędzy klubami i organizacjami o wpływy i terytoria. Ja sam nie byłem bez winy i wiem ile zła wyrządziłem. Oczywiście nie można przypisać wszystkich tych klęsk i plag tylko Aikido, ale faktem jest, że jeśli drzewo jest złe, to i owoce są złe.

Apostoł Paweł pisał tak do pierwszych chrześcijan w Koryncie, którzy podobnie jak my dzisiaj byli uwikłani w zgubne nauki i kontakty z niewierzącymi:

"Nie chodźcie w obcym jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością, albo jakaż społeczność między światłością, a ciemnością? Albo jaka zgoda między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego, jak powiedział Bóg; (...). Dlatego wyjdźcie spośród nich i odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a Ja przyjmę was" (2 Kor 6,14-17).

W liście tym podzieliłem się z Wami tym, co Bóg uczynił w moim życiu. Opowiedzenie Wam o tym uważałem za mój obowiązek. Myślę, że wielu z Was pomimo swej ironii zastanowi się nad słowami, które dzisiaj kieruję do Was. Sami jednak musicie zdecydować i wybrać drogę, którą chcecie dalej podążać.

Jeżeli chodzi o mnie, to radykalnie rozprawiłem się z moją przeszłością i odciąłem się od wszystkiego, co mnie wiązało i krępowało. Porzuciłem moje stare życie i rozpocząłem bieg, a właściwie maraton. Patrząc stale przed siebie na Jezusa. Zostawiłem wszystko co miałem: dom, pracę, pozycję i powodzenie, ale zyskałem na nowej drodze upragnione światło i radość. (...)

Moim gorącym pragnieniem jest, aby ten list dotarł do ręki każdego ćwiczącego sztuki walki. Dlatego też zostanie on wysłany do wszystkich klubów i instruktorów Aikido w Polsce. Usilnie proszę więc wszystkich instruktorów i uczniów, abyście nie wyrzucali tego listu do kosza, lecz dali szansę przeczytać go innym. Odwołuję się do naszej starej przyjaźni i Waszego honoru. Nie sądzę, abyście musieli obawiać się jego treści. Wierzę, że Boże błogosławieństwo dotknie wszystkich tych, którzy tak uczynią. Dziękuję, że poświęciliście swój czas i wysłuchaliście mnie do końca.

Niech Bóg będzie z Wami.
Wasz przyjaciel:

Witold Kirmiel


Wszystkie fakty dotyczące nauki i filozofii Aikido, oraz życia M. Ueshiby zaczerpnąłem z następujących pozycji:

Kiss, Ueshiba M. "Aikido.",
Saotome M. "Aikido the harmony with Nature.",
Stevens "Aboundant Peace-biografy of the founder Aikido.",
Ueshiba M. "Budo - Teaching of the founder of Aikido.",
Ueshiba M. "The Art. Of Peace.".


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez exe dnia Sob 11:40, 02 Sie 2014, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
maly_kwiatek
Dux Ducis unum inter multi
Dux Ducis unum inter multi



Dołączył: 05 Sty 2017
Posty: 1266
Przeczytał: 57 tematów

Pomógł: 64 razy
Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: z Polski
Płeć: Mężczyzna

PostWysłany: Nie 9:40, 23 Wrz 2018    Temat postu: Re: Sztuki walki a religia

Ogromnie wstrząsnęło mną świadectwo Caliah:

Caliah napisał:
Witaj Daff :)
daff210 napisał:
Do tego zamierzam kupić worek treningowy i ćwiczyć Tajski Boks... Dopuszczam do siebie myśli, że będę tego używał przeciwko komuś, po to chcę to robić.

Opowiem Ci zatem krótką historię kolegi, który ćwiczył jedną z odmian kung-fu (ja przez jakiś czas ćwiczyłam jiu-jitsu i czasem z nim trenowałam).
Tak więc ćwiczył on również pod okiem chińczyków - razem ponad 20 lat. Doszedł do takiego stopnia wtajemniczenia, że bez problemu kontrolował przeciwnika. Aż pewnego razu szedł ulicą, a że jest niskiego wzrostu i krępej budowy, to najwyraźniej na grupce nadchodzących ludzi sprawił wrażenie "ofiary losu" i z takim przekonaniem jeden z idących chłopaków wystartował z zaczepką. W tym samym momencie kolega zobaczył świat w kolorach sepii i widział każdy swój następny ruch, który za chwilę wykona, widział jak w finale starcia łamie napastnikowi kark. Dzięki Bogu na krok przed starciem wskoczyła między nich dziewczyna, która szła w grupie...
Nie będę opisywała co by się działo, gdyby kolega lub napastnik, wykonał ten ostatni krok.
Napisze tylko, że po tym zdarzeniu chłopak zgłosił się na egzorcyzmy, wysłuchał od demona wiele ciekawego na swój temat i dowiedział się m.in. skąd pochodzi siła, którą dysponuje.

Problem w uprawianiu tego typu sportów nie tkwi w tym, że osiągamy jakąś sprawność fizyczną, ale w tym, że wchodzimy w świat sił, których nie znamy, poddajemy się działaniu istot duchowych, które nie służą dobru.


20 lat pracy i ten człowiek nie spostrzegł, że nie jest sam, że przy nim jest dodatkowa istota, której nie zapraszał, a która może kierować jego działaniem w określonych sytuacjach.

O tym samym piszą Machabeusz i exe w swoich wystąpieniach.

Nigdy nie ćwiczyłem ani jogi ani sztuk walki bo te filozofie nie są dla mnie.
Natomiast wierzę, że to co napisaliście może mieć faktycznie miejsce, szczególnie u pilnych uczniów danej sztuki.

Osobiście jestem od kilkunastu lat mistrzem Reiki. Takie działania odruchowe, automatyczne, o jakich pisze Caliah, były moim udziałem i udziałem moich znajomych w tej dziedzinie. Ja jednak zawsze nad tym panowałem i nie zaistniało nigdy nic, czego bym nie chciał.

Dość szybko zorientowałem się, że prośba o Reiki u tzw. Góry, w moim przypadku jest bez sensu, bo w mojej Górze jest po prostu Bóg. Bóg Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny. Pojęcie Góry jest przydatne różnego rodzaju Reikowcom, którzy wyznają inne religie, albo nie wyznają żadnej. Zamiast prosić Górę - proszę Boga o pochylenie się nad potrzebującym, chorym i modlę się.
Nie używam już dawno symboli japońskich Reiki, bo nie mam takiej potrzeby. Właściwie patrząc na to co czynię z boku, to bardziej jestem charyzmatykiem, niż Reikowcem, ale nie chce zabierać chleba Marcinowi Zielińskiemu Very Happy

Żarty na bok.

Nikogo nie inicjuję w Reiki, bo uważam to za niepotrzebne, a w pewnych okolicznościach może się okazać szkodliwe. Ponadto sam fakt inicjacji przez pośrednika może wprowadzić zarówno negatywne intencje mistrza, jak obce energie, a nawet duchy do duchowości danej osoby.
Znane są mnie i w środowisku takie przypadki!
A po co?

Ktoś, kto czuje w sobie talenty charyzmatyczne, powinien prosić Boga o odpowiednią pomoc, by móc te talenty rozwinąć, jeśli taka byłaby wola Boża. I to wystarczy. Dalej potrzebna jest już tylko pokora wobec Boga i pełne zaufanie Mu. Znam przypadki - nieliczne - Reikowców, którzy nie mieli żadnych inicjacji a z pomyślnością uczestniczą w procesie uzdrawiania.

Kościół słusznie ostrzega, że w procesach uzdrawiania - poza medycznymi - mogą występować komplikacje z udziałem sił demonicznych. To nie jest zabawa, to nie jest zajęcie dla ludzi, którzy nie znają, lub nie chcą znać Boga. Dla nich jest to śmiertelne niebezpieczeństwo.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum KATOLICKIE FORUM - Wirtualny klasztor PÓJDŹ ZA MNĄ ! Strona Główna -> Zagrożenia duchowe, jako niewierność fundamentalna Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

Skocz do:  

Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 phpBB Group

Chronicles phpBB2 theme by Jakob Persson (http://www.eddingschronicles.com). Stone textures by Patty Herford.
Regulamin